O Krossie, Romecie, rowerach na giełdzie i biznesach.

Wczoraj wracałam samochodem z urlopu nad morzem. Zaczęłam snuć marzenia, prawdopodobnie jak połowa Polaków, co zrobiłabym gdybym wygrała te 23 miliony złotych w Lotto – tak czysto hipotetycznie, oczywiście. Po coś się kupuje te totolotki – żeby przez chwilę sobie pomarzyć, ruszyć szare komórki, wyobrazić siebie w świecie, który stanął na głowie.

Zawiłym tokiem rozumowania przebrnęłam przez marzenia o przytulnej agroturystyce, egzotycznych podróżach, lokatach, inwestowaniu. Wzięłam telefon i przeczytałam kilkanaście artykułów o inwestowaniu pieniędzy. Strasznie się w to zdobywanie wiedzy wkręciłam i zaczęłam szukać informacji o firmach rowerowych na GPW. Nie jest to wcale zadanie łatwe a ja za mało jeszcze wiedzy o giełdzie jeszcze zdobyłam, by zrobić jakiekolwiek zestawienie. Udało mi się na razie ustalić, że głównymi graczami z branży rowerowej w Polsce są Romet & Arkus oraz Kross. Trudno się dziwić, bo są liderami rynku. Pierwszej firmie odbiło się to czkawką doprowadzając ją do rozwiązania i przekształciła się w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością, druga natomiast na giełdzie funkcjonuje całkiem nieźle.

Wszystko bowiem zależy od strategii, planowania, odpowiedniego podejścia, ale przede wszystkim od człowieka. Tego jednego, który ją założył. Trafiłam na artykuł będący częścią książki Leszka Kostrzewskiego i Piotra Miączyńskiego „Łowcy milionów. Dekalog przedsiębiorcy” http://wyborcza.biz/biznes/1,101716,13941126,Polski_krol_rowerow__Mam_komu_przekazac_firme__Nie.html#ixzz3PAtagFAh.
Zbigniew Sosnowski, założyciel i prezes Krossa opowiada w nim o początkach swojej firmy i rozwoju rowerowego biznesu. Od dziś staje się dla mnie jednym z guru w polskiej branży rowerowej. Fakt, jego biznes nie zrodził się z wielkiej miłości do jednośladu, lecz z czystej przedsiębiorczości (na początku rozważał trzy branże: rowery, piwo i słodycze), ale trzeba przyznać, że swoją ciężką pracą zbudował z niczego imperium. Rozpoczął od 30 rowerów kupionych w fabryce Rometu, potem został największym dystrybutorem tej marki, nawiązał współpracę z Decathlonem, a po jej rozwiązaniu nie zawahał się przed podjęciem zapewne najtrudniejszej biznesowej decyzji o konieczności zmniejszenia zatrudnienia w fabryce o niemal połowę. To trudne dla przedsiębiorcy, gdy musi zwolnić 400 osób, by pozostałym 500 osobom móc zapewnić stabilne i godne zatrudnienie. Ale taka umiejętność świadczy najbardziej o wielkości przywódcy.

Najbardziej podoba mi się jednak anty konsumpcjonistyczne podejście Pana Sosnowskiego. Człowiek zarobił miliony, stworzył coś wielkiego, pięknego, zaczął od zera i stworzył markę, która liczy się na świecie, jednak wszystko inwestuje, żyje skromnie. Mógłby kupić wiele rzeczy, o których wszyscy marzą. On jednak chce stworzyć rodzinną firmę, która będzie rozwijać się przez pokolenia, wszelkie zarobione pieniądze inwestuje w rozwój, nowe interesy. I to jest jedyne słuszne podejście. Sama byłam już przecież świadkiem upadku poprzedniego pracodawcy i nadal czuję żal, że tak pięknie rozwijająca się firma, która miała szansę stać się jednym z największych polskich gigantów rowerowych upadła przez błędy organizacyjne.

Zbigniew Sosnowski wychował już sobie dwóch godnych zastępców, którzy są w pełni przygotowani, by przejąć królestwo i szczerze mam nadzieję, że im się uda. Oby tylko nie podzielili kiedyś losu W.Kruk i niech ich nikt wrogo nie przejmie na tej giełdzie. Jak już nauczę się wystarczająco dużo o inwestowaniu, z chęcią kupię trochę akcji Krossa 😉

Fairwether. Praktyczne torby i nie tylko

s742416045302756216_p33_i1_w640
Fairweter to bardzo egzotyczna firma, działająca na Wyspach Kokosowych należących do terytorium Australii. Jak to z egzotyką bywa, ceny niektórych oferowanych części również potrafią sprawić, że dostaniemy chwilowych dreszczy, szczególnie, jeżeli weźmie się pod uwagę, ile trzeba będzie zapłacić za wysyłkę. Trzeba jednak przyznać, że oferują na tyle fajny osprzęt do cyklocrossu i touringowy, że warto może byłoby tę cenę jednak przełknąć.

Czytaj dalej >>

COBI. Rowerowy komputer pokładowy.

cobi-biking-system-6Jeszcze 20 lat temu komputery raczkowały, wszyscy mieli w domu telefon stacjonarny, a komórki wkraczały dopiero na rynek. Teraz przyzwyczajono nas do tego, że elektronika jest wszędzie. W zabawkach, w drzwiach, w samochodach, nawet czytanie książek przestało jednoznacznie łączyć się z przewracaniem kartek. Każdy ma przy sobie elektroniczny łącznik ze wszystkim i wszystkimi w postaci smartfona. To już nie tylko telefon, ale część naszej codzienności. Bez niego wiele, szczególnie młodszych osób, nie potrafi odnaleźć się w mieście. Nie pójdzie do kina bez sprawdzenia repertuaru wcześniej, nie dotrze z punktu A do B bez nawigacji, nie zje w restauracji, której wcześniej nie sprawdzi w necie.

Czytaj dalej >>

Szkoła życia – czyli Maja nie tylko na gwiazdkę.

Polskich wydawnictw o tematyce kolarskiej nie ma za dużo. Jakiś czas temu zawrzało o książce „My, rowerzyści z Warszawy”, mamy też trochę dobrych przekładów, jakieś poradniki. Teraz możemy w końcu przeczytać również coś bardziej „od serca”.

Bardzo dobrze, że Maja korzysta ze swojej popularności. Każdy popularny człowiek powinien pisać książki, jeśli tylko potrafi. Dzięki temu inni, mniej popularni mogą się uczyć od jednostek wybitnych.

449

Czytaj dalej >>

Look ostrzega przed podróbkami ich ram, które pojawiły się w Europie i Chinach

Jeżeli myślałeś o sprawieniu sobie wspaniałej, nowej ramy do szosuni i przypadkiem natknąłeś się w Internecie na model LOOK 695 lub 695 Light w wyjątkowo okazyjnej cenie, lepiej się dobrze zastanów, zanim klikniesz „kup teraz”.

Kilka dni temu firma ostrzegała przed pojawiającymi się w Europie i Azji chińskimi podróbkami. Oryginalne ramy Looka nie są produkowane w Azji, a oferowane podróbki tylko wyglądem przypominają nieco oryginał. Równie dobrze możecie kupić dowolny „chiński carbon” i samemu ponaklejać sobie znaczki „Look” na ramie.
EN

Czytaj dalej >>

Bądź PRO. Zadbaj o swoją stylówę.

Zawsze zastanawiałam się, dlaczego w Polsce tak trudno kupić dobre, markowe stroje kolarskie. Są sklepy, w których można kupić stroje teamowe obładowane reklamami sponsorów, są firmy oferujące szycie ubrań sportowych według określonych projektów, są importerzy chińskich strojów… ale jeżeli chcesz kupić ładne, dobre jakościowo ubrania kolarskie najlepszych światowych marek, musisz ściągać je z zagranicy.10378076_762565523792179_5246740323961617533_n

Czytaj dalej >>

Czas Tarzana – czyli jesień pełną gębą

Jesień w pełni, nadchodzą święta, w sklepach zaczyna się szał. Bo z jednej strony ludzie szukają już prezentów, a z drugiej jest dużo pracy przy liczeniu towarów w magazynach, wprowadzaniu ulepszeń mających usprawnić pracę w nadchodzącym sezonie. I jak co roku naszło mnie na refleksję.

Czytaj dalej >>

Coraz bliżej święta. Pomysły na prezenty rowerowe.

border

Osobiście uważam, że okres przedświąteczny to jeden z bardziej stresujących sezonów w roku. Nie dość, że trzeba przeprowadzić inwentaryzację, to jeszcze te prezenty. Na stresuje się człowiek, nabiega, na wydaje pieniędzy, żeby potem się dowiedzieć, że jak zwykle coś sknocił. Tak, jak z najbliższymi nie ma większych problemów, bo zazwyczaj doskonale wiemy o czym marzy osoba, z którą widzimy się codziennie, także nieco dalszą rodziną i przyjaciółmi może być trochę gorzej.

Oto lista kilku uniwersalnych rzeczy, które powinny ucieszyć większość zagorzałych wielbicieli roweru.

1. Rękawki i nogawki. Niby taka niepozorna rzecz, ale dzięki nim szafa każdego rowerzysty się rozszerza o kilka zimowych kreacji. To rzecz, która brudzi się równie szybko, co spodenki i koszulki, więc nie będzie wpadki nawet, jeżeli obdarowany już takie posiada. Zawsze dobrze jest mieć zapas i nie musieć prać codziennie stroju. W przypadku rowerzystów nie będą złym pomysłem nawet skarpetki, bo rowerowe nie należą do najtańszych, a bez nich cała stylówa siada. Przydatne są też ochraniacze na buty, bo dość szybko się zużywają, oraz wszelkiego rodzaju rowerowe czapki, kominiarki i kominy. Wiele osób żałuje na to pieniędzy, ale jak dostaną w prezencie, to będą używać.

2. Narzędzia i preparaty. Przydają się zawsze i w każdej ilości. Dobry smar do łańcucha, zestaw do czyszczenia roweru, klucze. Może być też bike-tool, ale jakiś lepszy, bo zwykły scyzoryczek z ampulami większość rowerzystów już posiada. Dla zapalonych szosowców, coś lekkiego, dla wielbicieli mieszczuchów- sakiewka z kluczami płaskimi. Dla bardziej wkręconych w serwisowanie – walizka z narzędziami rowerowymi, klucz dynamometryczny albo stojak serwisowy.

3. Kupon na serwis. U mnie w rodzinie ten pomysł się sprawdził. Każdy potrzebuje serwisu, a jeżeli jeździ sporo, to choćby sama wymiana łańcucha, kasety i klocków potrafi zaboleć po kieszeni. Niby sklepy nie mają czegoś takiego w ofercie, ale zawsze można pójść, porozmawiać i dogadać szczegóły tak, że potem obdarowany przychodzi z kuponem, a darczyńca za wszystko płaci.

4. Dobre oświetlenie. W zależności od typu roweru, można kupić mocne, małe i lekkie lampki, lub prawdziwego potwora z zewnętrznym zasilaniem, który przeszywa leśne czeluści.

5. Książki rowerowe. Wbrew pozorom jest sporo ciekawych pozycji. Albumy o rozwoju rowerów, poradniki dla osób, które intensywnie trenują, relacje z wypraw. Warunkiem koniecznym jest jednak, by osoba obdarowana lubiła czytać.

6. Gadżeciki. Jak nie mamy za dużo funduszy na dany prezent, zawsze można kupić znajomemu brelok z rowerem, zegarek z rowerkiem, nakrętki na wentyle, dzwonek, koszyk, uchwyt na telefon, pokrowiec na siodło.

7. Kosmetyki. To szczególnie prezent dla osób, które do treningów podchodzą bardzo poważnie, a w siodle spędzają wiele godzin tygodniowo. Może kiepsko by wyglądał talk na otarcia z kokardką, ale już zestaw kosmetyków rozgrzewających może być miłym upominkiem.

8.. Przetwory własne. Jak mamy nieco czasu, można gadżeciki zrobić też samemu. Solniczka i pieprzniczka z piast rowerowych, biżuteria z łańcuchów, a nawet lampka z piasty i zębatek wbrew pozorom są proste do wykonania. Doniczkę wyklejoną zdjęciami z gazet rowerowych potrafi zrobić nawet dziecko, a niejeden kaktus nabrał by w niej prawdziwego sznytu. Wystarczy tylko odrobina czasu, chęci i inwencji twórczej.1_max 11ashimano
c333658880b8a52ddf7a475c28a7f53eimagesieop6k_14371207_3de_copyzestaw kluczy

 

Czy rowerzyści powinni mieć obowiązek wykupienia OC?

W internecie toczą się zażarte dyskusje nad pomysłem wprowadzenia obowiązkowego OC dla rowerzystów. Ciekawa jestem jednak przede wszystkim, jak spełnienie takiego obowiązku miałoby być egzekwowane? W przypadku samochodów, motocykli, czy skuterów sprawa jest łatwa. Każdy pojazd musi być zarejestrowany i posiadać ubezpieczenie. Z rowerami byłoby nieco trudniej.

Czytaj dalej >>