O bólu tyłka mało optymistycznie

Co zrobić, by mniej odczuwać ból miejsc styku z siodłem, to najbardziej oklepane, najpopularniejsze i najbardziej wyraźnie potrzebne tematy na wszelkich stronach. „Co zrobić, by tyłek tak nie bolał” było najczęściej przez klientów zadawanym pytaniem, kiedy pracowałam w sklepie rowerowym.

Ja, jako człowiek aż nader szczery odpowiadałam przeważnie, że trzeba jeszcze więcej jeździć i nie robić dłuższych przerw w regularnym jeżdżeniu, bo pupa musi się po  prostu przyzwyczaić. Nawet opowiadałam im o synapsach, które po pewnym czasie przestaną przekazywać informację o bólu.

Sama w tej kwestii czułam się mocna- jeździłam prawie codziennie i nigdy nie odczuwałam bólu tyłka.

Teraz jednak cała moja teoria padła. Bowiem to wszystko, co na ten temat czytałam i opisywałam wcześniej dotyczyło jazdy amatorskiej. Zupełnie co innego zaczyna się, kiedy z jazdą na rowerze wejdziemy na poziom zawodowy. Okazało się, że od kiedy zaczęłam pracować jako kurier rowerowy dostarczający jedzenie, paradoksalnie zaczęłam czuć tyłek. Podczas normalnych jazd, kiedy idę na prywatną przejażdżkę, nie mam problemów. Tyłka nie czuję, siły mam mnóstwo. Wtedy sama wybieram sobie trasy i nie podjeżdżam i nie zjeżdżam non stop po bruku.

Natomiast kiedy idę do pracy, to po kilku godzinach siedzenia na siodle, jeżdżenia z góry i pod górę, w większości po kocich łbach, ból zaczyna dawać się we znaki. I to nie chodzi o jakieś obicie kości, czy coś w tym stylu. Same genitalia zaczynają boleć i pachwiny.

Wypróbowałam kilka ustawień siodła, gacie o różnych wkładkach. Bezskutecznie. Poddałam się i przyjmuję to jako część pracy, łudząc się, że za kilka lat może przestane to czuć.

I tak się dłużej nad tym zastanawiając, zrodziło się we mnie pytanie. Jak to znoszą profesjonalni kolarze? Oni z pewnością też dochodzą do tego progu po każdym długim etapie. Znajomy kolarz mi kiedyś mówił, że nie ma siodła, ani spodenek które uchroniłyby przed bólem tyłka przy jazdach przekraczających 100 km.

Czy podobnie mają typowi miejscy messengerzy? Oni jeszcze więcej kilometrów dziennie robią i jeszcze dłużej często w siodle siedzą, a robią to dzień w dzień. Czy ich jajka przestały już czuć cokolwiek? Czy ból krocza jest po prostu częścią ich codzienności na zakończenie każdego dnia w pracy?

Obawiam się, że niestety tak. Ból tyłka zawsze będzie nam towarzyszył po długich jazdach, szczególnie po nierównej nawierzchni. Jedyne, co możemy zrobić, to nieco sobie ulżyć:

  • kupić krem przeciw otarciom,
  • zainwestować w najlepsze spodenki,
  • znaleźć optymalne dla siebie siodło,
  • zainwestować w bikefitting.

A jak to wszystko czasem nadal zawiedzie, to niestety pozostaje relaksująca kąpiel po ;).

Połącz się z Facebook