Co doskwiera uczestnikom Tour de France?

Oczywiście nie tylko o Tour de France chodzi, jednak jako jeden z najcięższych Tourów na świecie jest wspaniałym przykładem. Śledzą go miliony widzów na całym świecie. Jedni stoją na trasie, krzyczą, dopingują, lubią poczuć ten klimat, zobaczyć emocje, współodczuwać z zawodnikami ich sukcesy i porażki. Inni w domowych pieleszach włączają telewizor i dopingują jakby chodziło o samochody. Podczas oglądania sportu w telewizji umyka nam ten sportowy duch. Nie docierają do nas ludzkie słabości, nie widzimy jak wiele potu płynie po kolarskich ciałach, nie widzimy małych zadrapań, śliny cieknącej z kącika ust. Docierają do nas tylko najgłośniejsze wypadki, najbardziej spektakularne słabostki (kolarz zeskakujący z roweru tuż przed finiszem, żeby zrobić kupę).

Przez to rzadko zastanawiamy się, jak bardzo obciążające dla ludzkiego ciała i umysłu jest to wyzwanie. A Tour de France jest jednym z najtrudniejszych testów wytrzymałościowych wśród wszystkich dyscyplin sportu. Tour de France to 3360 km w 21 etapach w nieziemskim upale.

Utrata masy, degradacja mięśni

Wydawałoby się, że jest to największy problem, jednak teamy przykładają bardzo dużo wagi do właściwego odżywiania kolarzy. Spożywają oni 6-9 tys. kalorii dziennie. 75-80% stanowią cukry, w tym 25% cukrów to cukry proste. Dieta kolarska podczas, jak i przed startami jest skomponowana pod kątem odkładania rezerw białkowych w mięśniach i ich zdolności
do magazynowania i podawania glikogenu.

Nigel Mitchell szef ds żywienia w Slipstream będącym właścicielem zespołu Cannondale-Drapac oznajmił, że w ciągu prawie trzech tygodni żaden z ich zawodników nie miał znaczących wahań wagi. Wszyscy pozostali w obrębie około kilograma od wagi startowej, a niektórzy zawodnicy początkowo wręcz przybierali na masie ze względu na stres i kumulację wody w organizmie.

To ostatni tydzień jest największym testem dla ciała zawodników. Wtedy mięśnie stają się kataboliczne (zaczyna się proces pozyskiwania energii z mięśni). Coraz bardziej uszkodzone mięśnie nie są już w stanie magazynować i dostarczać wystarczającej ilości glikogenu. Dochodzi do największej ilości uszkodzeń mięśni, kontuzji.

Podatność na choroby

Choć umiarkowane zażywanie sportu wpływa korzystnie na układ immunologiczny, w przypadku kolarzy trenujących intensywnie tygodniami następuje załamanie układu immunologicznego. Kolarze są szczególnie podatni na wszelkie infekcje i szczególnie na nie wystawieni. Wiele godzin szybkiego oddychania niezbyt czystym francuskim powietrzem, bliski kontakt z bardzo dużą ilością osób, mieszkanie z innymi członkami zespołu – to wszystko przyczynia się do tego, że kolarze bardzo często ulegają chorobom a część wycofuje się z wyścigu. Były konsultant Team Garmin, Allen Lim, twierdzi, że 30-40 procent zawodników zanim dojedzie do Paryża zapada na jakiś rodzaj zakażenia górnych dróg oddechowych.

Gęstość kości

Okazuje się, że udział w wielkim tourze jest trochę jak misja kosmiczna. Kolarze pracują bardzo ciężko, lecz ich kości są pod bardzo niskim obciążeniem. W latach 90 prowadzono badania nad gęstością kości bokserów, kolarzy i ciężarowców. Okazało się, że kolarze mają znacząco mniej gęste kości niż obie pozostałe grupy. Podczas treningów kolarze podnoszą ciężary, żeby zadbać  o  układ kostny, jednak podczas touru tylko jadą. Dodatkowo wypacają z siebie hektolitry potu, który wypłukuje z organizmu minerały budujące kości.

Psychika

Wielu kolarzy twierdzi, że to właśnie stres jest największa bolączką udziału w Tour de France. Z jednej strony jest wielkie nagłośnienie w mediach, tysiące osób na ulicach, gra o spore pieniądze i pozycję. Z drugiej dochodzi zwykły ludzki lęk i strach o własne zdrowie. 160 osób pędzi obok siebie wąskimi uliczkami. Błąd jednego potrafi przekreślić trud wielu innych. Kolarze muszą być cały czas czujni, wszystko dzieje się w niesamowitym tempie.

Ból tyłka

O nim już pisałam ostatnio. To dość oczywiste, że kolarze również na niego cierpią. Zdarzały się nawet przypadki, kiedy kolarze rezygnowali z jego powodu. Żaden tyłek nie jest tak twardy by nie dawał się we znaki podczas wielkiego touru. Druzgoczące okazać się mogą dla kolarzy również takie przyziemne rzeczy, jak zapalenie mieszka włosowego. Wyobraźcie sobie co musi czuć uczestnik, któremu wyrósł bolący „syf” akurat tam, gdzie spoczywa większa część ciężaru jego ciała.

Połącz się z Facebook