Co zjeść na śniadanie przed zawodami? Co warto ze sobą zabrać, żeby w drodze nie zabrakło nam energii?

„Każdy ma swoje przyzwyczajenia. Co ja jem przed startem? Śniadanie zaczynam od owsianki z owocami, orzechami i miodem. Robię ją najczęściej na wodzie lub mleku migdałowym. Następnie mix ryżu i makaronu, po ok. 100 gramów. Chodzi o różny indeks glikemiczny. Do tego dodaję białko z dwóch jajek, oraz trochę szynki, parmezanu i oliwy z oliwek. Jeśli wyścig jest bardzo długi i wiem, że początek będzie ciężki, jem jeszcze 2/3 kromki chleba ryżowego z dżemem.”

Tak naprawdę warto odpowiednio odżywiać się już kilka dni przed zawodami, żeby odpowiednio uregulować organizm. Śniadanie należy zjeść 3 godziny przed startem, nie należy startować ani z pełnym, ani z pustym żołądkiem. Posiłek powinien być konkretny, lekkostrawny i zdrowy.

Na trasę warto coś zabrać, ale … no właśnie ale. Jeśli wyścig jest krótki, powiedzmy trwa do dwóch godzin, można go przejechać bez jedzenia. Dla bezpieczeństwa można wrzucić do kieszonki koszulki żel, który szybko uwolni swoją energię wprost do mięśni. Jeśli start ma się odbyć na dłuższym dystansie, warto zabrać baton energetyczny, żel lub po prostu banana. Potrzebne jest coś, co dostarczy energię w postaci węglowodanów do mięśni. Należy pamiętać, że glikogen jest produkowany z węglowodanów, ale bardzo szybko wyczerpują się jego zapasy w mięśniach. Istnieje możliwość wytrenowania szybszego uwalniania glikogenu z węglowodanów, ale wymaga to wiedzy i dużych nakładów pracy. Żele to głównie woda z cukrem i dodatki smakowe. To szybkie paliwo, na które bardzo dobrze reagują mięśnie, ale nie powinno się ich używać podczas treningów, aby nie przyzwyczajać organizmu do drogi na skróty.

Połącz się z Facebook