Brawo, Warszawo! Będzie kładka pod mostem Łazienkowskim.

ip_WIDOK

Trudno powiedzieć kiedy tak na serio zakończy się udręka Warszawiaków spowodowana przez brak jednej przeprawy przez naszą piękną, suchą Wisłę. Wiadomo już jednak, że tuż po jej zakończeniu rozpoczną budowę podwieszanych kładek dla rowerów pod chodnikami na moście. To wspaniała wiadomość dla wszystkich mieszkających na Gocławiu, Saskiej Kępie i dalszych obszarach, które przeważnie nawet jak most działał, starały się go omijać, żeby nie musieć co chwilę nosić roweru na własnych plecach. Most Łazienkowski był dotychczas najgorszą dla rowerzystówprzeprawą w Warszawie. Zakaz ruchu rowerów na jezdni, kiepskie chodniki i co chwila schody.

Zapewne nie jestem jedyną osobą, której przyszło na myśl, że pożar Łazienkowskiego nie był całkiem przypadkowy. Most sypał się od lat, ale nikt nie wziąłby na siebie fali nienawiści za decyzję o zamknięciu go dla ruchu bez zapewnienia alternatywy. A tak most spłonął, nie ma wyjścia- odbudowujemy. I bardzo dobrze. Przemęczyliśmy się, sparaliżowało nam Centrum, postaliśmy w korkach, ale remont się odbył i nawet rowerzyści na tym skorzystają.

Ponieważ most przechodzi formalnie „odbudowę”, czyli przywrócenie do poprzedniego stanu, nie można było zrobić kładek podczas bieżących prac. Zadbano jednak o przystosowanie nowej konstrukcji do późniejszego montażu podwieszanych kładek.

Na wykonanie przeprawy dla rowerów Rada Warszawy przeznaczyła 16 mln zł. Ta kwota wystarczy na I etap prac, czyli zapewnienie rowerzystom swobodnej przeprawy przez most i zjazd z niego po obu stronach rzeki. W dalszych planach jest budowa łącznika ze zjazdem na Wał Miedzeszyński i połączenie trasy z planowaną drogę dla roweróww al. Stanów Zjednoczonych. Gdybym nadal mieszkała na Saskiej Kępie, byłabym zadowolona i czekała bym ze zniecierpliwieniem. Prace nad udową kładki mają zacząć się w 2016 i skończyć w 2017 roku. Można narzekać, że długo, że trzeba było to robić od razu odbudowując most… a ja tam narzekać nie będę, bo codziennie rozmawiam z przyjezdnymi, z obcokrajowcami i wszyscy zgodnie są Warszawą zachwyceni. Mówią, że to takie rowerowe miasto, że bardzo się zmieniła na plus w ostatnich latach. I nie da się temu zaprzeczyć. Brakuje tylko jakiejkolwiek przeprawy przez ścisłe centrum, bo im bliże Pałacu Kultury, tym bardziej DDRy się urywają, ale wierzę, że do tego też dojdziemy.

A o wzroście popularności rowerów w stolicy świadczy chociażby wynik tegorocznej rywalizacji miast. Warszawa zajęła drugie miejsce (150.602 km), sporo niestety ustępując Poznaniowi (269.844 km), któremu osobiście serdecznie gratuluję.

A już w czwartek wybiorę się na targi Bike Expo do Kielc i postaram się przywieźć dużo ciekawych zdjęć.

ip_SYTUACJA-1024x519ip_PRZEKRJ-1024x519

Połącz się z Facebook