Moje nowe marzenie – Fuji Transonic Caja Rural Team Replica 2016

1254758849_1

Od jakiegoś czasu zaczęłam znowu marzyć. Przez pewien czas było mi dobrze z tym, co mam. Ilość rowerów w domu przekraczała zapotrzebowanie i niemal codziennie mogłam jeździć czymś innym. Zawsze przychodzi jednak taki moment, że coś się starzeje, coś staje się zbyt przestarzałe, coś za brzydkie, coś za duże…

Postanowiłam więc przyjąć tym razem inną strategię. Pójść na jakość, a nie ilość. Po co mieć kilka średnich rowerów – wystarczą dwa dobre! Góral jeszcze jako tako się spisuje, więc pod nóż poszła szosówka i singiel oraz skuter, na którym i tak nie jeżdżę. Początkowo myślałam o zakupie Fuji Transonic (model byłby uzależniony od tego, ile pieniędzy ostatecznie zgromadzę) lub Fuji Altamira. Oczywiście dylemat pomiędzy superlekkość, a aerodynamika musiał się pojawić. Wiadziałam tylko, że chcę Fuji. To nie żadna kryptoreklama – po prostu jedni mają słabość do Pinarello, czy Colnago, a ja mam do Fuji, i już. O gustach się nie dyskutuje.

Niedawno mój dylemat rozwiązał się sam. Dostałam mailem informację, że w kolekcji 2016 pojawi się nowy limitowany model, replika maszyny sponsorowanej przez Fuji teamu Caja Rural. W moim mózgu i sercu od razu zapłonęła lampka „chcę!”.

Nie wszystkim się spodoba, ale dla mnie jest idealny. Cena nie sięga niebios, może tylko szczytów Tatr. Osprzęt ma w zupełności wystarczający dla wymagającego, lub próżnego amatora (ja jestem raczej tym drugim). Koła nie stanowią rewelacji, ale można je na początku jako nówki sprzedać i zastąpić czymś lepszym.

Przerzutki i klamkomanetki Shimano Ultegra 11-rzędowe, kaseta Shmano 105, korba Rotor 3D 30, koła Oval 527 18/24 szprychy, rama i widelec aero carbon C5. Kolor oczywiście biało zielony, dostępna w 6. rozmiarach: 49cm, 52cm, 54cm, 56cm, 58cm, 61cm. Ja oczywiście będę się zasadzać na ten najmniejszy. Cena detaliczna 10.149 zł. Jeżeli jakimś cudem spadnie na mnie grad pieniędzy, to kupię Transonica SL na Sram Red22. Nie wiem, po co mi taki rower do amatorskiej jazdy, ale trzeba mieć jakieś marzenia i mierzyć wysoko.

A wracając do niedawnego artykułu o mierzeniu wysoko oraz wspaniałym rowerze i jego jeźdźcu,  którzy pobili rekord godzinny, to Alex Dowsett długo się sukcesem nie nacieszył. Sir Bradley Wiggins pobił jego rekord zaledwie po miesiącu na wspaniałej maszynie powstałej  z kooperacji Jaguara i Pinarello: http://www.bicycleretailer.com/product-tech/2015/06/05/wiggins-attempts-break-hour-record-pinarello#.VXaPk0YhXIV

Połącz się z Facebook