Moja strategia na święta, czyli jeść z głową

5438980049_e066b6cbca
Już w weekend czeka nas pierwsze z dwóch największych corocznych wyzwań dla osób zdrowo odżywiających się, czyli Wielkanoc. Nawet niewierzący ze względu na rodzinę i tradycję rzadko decydują się na całkowity bojkot świąt. My mieliśmy nawet w tym roku taki plan żeby wyjechać do głuszy i łazić po lesie. To jednak nie zawsze jest takie łatwe. Rodzina marudzi, pogoda się psuje, nie ma co zrobić z kotem, bo wszyscy gdzieś jadą. Trzeba zatem wdrożyć w życie plan B. Jeść tak, by nie schrzanić wszystkiego, na co się codziennie pracuje. Ustaliłam sobie kilka złotych zasad, które staram się stosować we wszelkie święta.

1. Przywieź własne jedzenie. Pomyśl, jakie są tradycyjne dania w danym okresie, wyszukaj dań mniej konwencjonalnych i wybierz takie, które najprościej przeinaczyć w zdrowy, wysokobiałkowy, niskotłuszczowy posiłek. Ja w tym roku postanowiłam zrobić jajka nadziewane łososiem (bez dodatków majonezu – tylko jajko i farsz z żółtka, łososia wędzonego i świeżych ziół) oraz na deser Wielkanocną Paschę. Łatwo ją bowiem odchudzić i poprawić. Dajesz ser o mniejszej zawartości tłuszczu, zamiast masła można dodać masło orzechowe, dorzucasz sporo bakalii i nimi zastępujesz biały cukier. Otrzymujesz deser, który zjesz bez wyrzutów sumienia.

2. Małe porcje i mądre decyzje. Mózg je na porcje, nie na objętość. Nakładaj sobie wszystkiego po łyżeczce. Najwyżej, jak czegoś bardziej zapragniesz, dołożysz sobie na końcu, jak będziesz mieć jeszcze miejsce, albo na niedzielne / poniedziałkowe śniadanie. Przecież żarcie świąteczne zazwyczaj jemy jeszcze kilka dni po świętach aż do zemdlenia. Zawsze można też poprosić o porcyjkę na wynos. Wybieraj jedzenie mądrze. Po co wszystko zagryzać chlebem? Do tego białym? I nikt nie powiedział, że musisz zjeść wszystkiego po trochu. Lepiej zjeść dwa kawałki pieczonego mięska z chrzanem, niż ociekające majonezem jaja i sałatki. Po za tym, na stole leży sporo warzyw.

Nawet, jeżeli są tylko dekoracją, można nimi zaspokoić wilczy głód na początku. Pamiętaj też, że od samego białka nikt nie przytył. Wybieraj wszystko, co ma mało tłuszczu i dużo białka. Jedz pieczone wędliny, ryby, jajka bez majonezu i wzbogać to surowymi warzywami. Takie jedzenie sprawnie strawisz. Co innego, jak napchasz się wszystkim po trochu.

3. Pij dużo wody przed i między posiłkami. Zapomnij, że na stole leży Cola, soki i inne świństwa. Jak chcesz coś ze smakiem, wybierz herbatę, lub domowy kompot. Po co się dodatkowo ładować pustymi kaloriami? Nasz żołądek i tak będzie miał co robić.

4. Poruszaj się. Wróć do domu na piechotę, pójdź na spacer z rodziną, pojedź na wycieczkę rowerem, weź ze sobą piłkę i pograjcie rano. Raczej nie doradzam zginania tuż po jedzeniu, ale my często po obiadkach rodzinnych szliśmy do domu piechotą, nawet do 10 km i zawsze mi to bardzo pomagało. Jedzonko się układa i masz mniejsze wyrzuty sumienia.

Jak dotąd udało mi się nie tyć w święta i po nich. Po świętach trzymam nieco bardziej restrykcyjną dietę, przyciskam bardziej na rowerze i po kilku dniach zapominam, że były.

Zazdroszczę Wam wszystkim, którzy gdzieś wyjeżdżacie, ale Wy możecie mi pozazdrościć mojej zdrowej Paschy! I jajek z łososiem też! Stary, dobry przepis mojej mamy zawsze daje radę i znika nie tylko na moim talerzu.

Życzę Wam wszystkim przede wszystkim dużo uśmiechu, radości, zabawy. Niech święta będą czymś fajnym, nie obowiązkiem i tuczeniem indyka!

Grafika z: http://biker76.blogspot.com/

Połącz się z Facebook