Wypożyczalnie rowerów w Polsce

Jestem daleki od zachłystywania się Zachodem, ale w kwestii wspomagania transportu publicznego w dużych miastach Europy mamy się od kogo uczyć.

Weźmy na przykład Barcelonę, w której szpaler gotowych do jazdy rowerów znajduję się niemal w 200 punktach miasta. Jest to świetne uzupełnienie i tak bardzo rozbudowanego transportu publicznego. Podobnie jest w innych europejskich miastach: Amsterdamie, Paryżu, Berlinie czy Lyonie.

Oczywiście nie od razu Rzym zbudowano i w niektórych krajach nie obyło się bez przykrych incydentów, jakimi są kradzieże rowerów. I jest to na pewno kwestia, która spędza sen z powiek naszym rządzącym w miastach.

A jak to wygląda u nas? W Warszawie słyszy się od 2010 roku, że taki system ma powstać. Ba! Przetarg zorganizowany przez miasto miał zostać rozstrzygnięty tego samego roku, a samo rozwiązanie wdrożone jeszcze w grudniu ubiegłego roku, ale po dziś dzień nie wiadomo, kiedy tak naprawdę ten system powstanie. Założenia są piękne: 120 punktów i około 2000 rowerów. Jednak nawet jeśli realizacja tej inwestycji dojdzie do skutku, nie za bardzo widzę przemieszczanie się po mieście, gdzie ścieżek rowerowych w centrum jest jak na lekarstwo, a wjechanie rowerem na Stare Miasto jest zakazane. Chyba jedynym miastem, które posiada względnie rozbudowany system wypożyczania rowerów jest Kraków i jego BikeOne – jest tam około 16 punktów, w których można wsiąść na rower i cieszyć się z jazdy na dwóch kółkach.

Jak to wygląda w Waszych miastach, czy w ogóle w Polsce dziś jest szansa na powstanie takich rozwiązań w ramach transportu publicznego?

 

Połącz się z Facebook