Walka z czasem czy walka ze sprzętem?

Każdy, kto zaczyna jeździć na rowerze, staje przed dylematem wyboru osprzętu (przerzutki, manetki), wahając się pomiędzy starym, dobrym, japońskim Shimano i trochę młodszym amerykańskim SRAM’em. Dla mnie, jako użytkownika tych drugich produktów,  wybór jest prosty, ale mam ku niemu mocne podstawy.

Po pierwsze: system D.I.R.T, czyli konstrukcja tylnej przerzutki i związany z nią sposób prowadzenia linki. Dzięki temu rozwiązaniu przerzutka jest mniej podatna na zabrudzenia, a co za tym idzie w cięższych warunkach precyzja działania jest zdecydowanie większa – co nie jest bez znaczenia na nierzadko błotnistych trasach maratonów w Polsce.

Drugim powodem jest system ESP indeksacji i konstrukcji manetek oraz tylnych przerzutek producenta. W teorii oznacza to, że 1 mm linki wyciąganej przez manetkę równa się przesunięciu wózka tylnej przerzutki o 1 mm. Pozwala to na dokładniejsze przerzucanie biegów i mniejszą podatność na zabrudzenia oraz redukuje ryzyko związane z niedokładną regulacją. Reasumując, technologia zastosowana w częściach SRAM’a pomaga uporać się z ciężkimi warunkami panującymi na trasie i dzięki temu uzyskiwać lepsze wyniki podczas maratonów.

Bo ważna jest walka z czasem, a nie ze sprzętem.

Połącz się z Facebook